Celem tego artykułu jest krótki
przegląd aktualnych kierunków badań powiązań aktywności słonecznej z
procesami zachodzącymi na Ziemi. Temat jest zbyt rozległy, żeby omówić
znaczącą część badań; chciałbym jednak wskazać na kilka z nich. Z
moich rozmów z radioamatorami wynika że nie wszystkie procesy są
zrozumiałe, a wiedza nie jest usystematyzowana.
Na wstępie trzeba podkreślić ogromny
wkład radioamatorów w dziedzinę badań nad Słońcem. To krótkofalowcy jako
pierwsi zauważyli, że łączności na dalekich dystansach zmieniają się w
czasie. Na podstawie zapisów w dziennikach amatorskich astrofizycy
powiązali cykle aktywności na Słońcu z propagacją fal radiowych.
Znalezienie związków
przyczynowo-skutkowych spowodowało możliwość prognozowania propagacji
radowej, a nawet klimatu na Ziemi. Dobrze postawiona prognoza pogody
kosmicznej może umożliwić lepszy wynik w zawodach lub nawiązanie
łączności poprzez zorze polarne. Ma też duże znaczenie w ochronie
satelit, które posiadają czułe detektory, które mogłyby być łatwo
uszkodzone przez rozpędzone cząstki wyrzucone przez Słońce. Jak widać
badanie Słońca ma swoje uzasadnienie zarówno naukowe jak i ekonomiczne.

Jako radioamatorzy możemy sami
spróbować badać zależności Słońce – Ziemia. Możemy porównywać raporty
naszych łączności z tym, co widzimy na Słońcu.
Zobaczyć możemy przede wszystkim
twory zwane plamami, widoczne niekiedy na powierzchni Słońca bez
przyrządów astronomicznych (oko obserwatora musi być chronione za pomocą
bardzo ciemnych szkieł; dobre są tutaj szkła stosowane w maskach
spawaczy, można też wykorzystać część magnetyczną dyskietki
komputerowej). Bardziej dokładne obserwacje możemy uzyskać, patrząc
przez teleskop lub przez lornetkę (Pamiętaj! Nie wolno patrzeć
bezpośrednio na Słonce – trzeba stosować odpowiednie metody np.
projekcji cieniowej). Dla leniwych są dostępne zdjęcia z satelity SOHO w
Internecie.
Rozmiary plam sięgają nawet 100 000 km. Są to
obszary o około 1000K chłodniejsze od fotosfery i dlatego dzięki
kontrastowi z resztą jasnej powierzchni mogą być łatwo zauważone.
Badania widmowe pozwalają wykryć we wnętrzu plam obecność silnych pól
magnetycznych. Plamy słoneczne żyją przeciętnie kilkadziesiąt godzin,
ale obserwowano plamy występujące przez kilka miesięcy. Na początku XIX
wieku stwierdzono, że liczba plam wzrasta co 11 lat. Z takim samym
jedenastoletnim okresem występują na Ziemi zorze polarne, burze
magnetyczne. W 11-letnim cyklu zmienia się natężenie słonecznych fal
radiowych, zmienia się też natężenie promieniowania rentgenowskiego,
emitowanego przez Słońce. Wszystkie te objawy składają się na
aktywność słoneczną. Pierwszymi, łatwo zauważalnymi objawami wzrostu
aktywności Słońca są plamy słoneczne. Ta aktywność "plamotwórcza"
opisywana jest powszechnie przez podanie parametru, zwanego liczbą
Wolfa - R. R=10g+p, gdzie g oznacza liczbę grup plam, natomiast p
liczbę wszystkich plam, występujących w grupach lub pojedynczo. W
pobliżu plam słonecznych można bardzo często zaobserwować obszary
jaśniejsze od fotosfery - są to pochodnie. Dzięki pochodniom
ogólna ilość energii emitowana ze Słońca pozostaje stała, mimo obecności
chłodniejszych plam. Jest to bardzo ważny fakt, wpływający na stabilne
warunki życia na Ziemi w skali globalnej. Słoneczne pole magnetyczne
powoduje powstawanie krótkotrwałych rozbłysków chromosferycznych.
Rozbłyskom tym towarzyszy zwiększone natężenie słonecznego
promieniowania radiowego. Towarzyszy im również emisja promieniowania
korpuskularnego, polegająca na wyrzucaniu z aktywnych obszarów Słońca
strumieni protonów i elektronów. Prędkość protonów może dochodzić do 10
000 km/s. Rejestruje się również drugi rodzaj promieniowania
korpuskularnego - wiatr słoneczny. Jest to stały wypływ plazmy
słonecznej - protonów i elektronów, z niewielkimi prędkościami, kilku
km/s. W okolicach Ziemi liczba cząstek wiatru słonecznego jest oceniana
na 10^9/cm^2*s. Jeśli przejawy aktywności Słońca w postaci liczby plam,
liczby pochodni, natężenia promieniowania korpuskularnego, natężenia
promieniowania radiowego, po wieloletnich obserwacjach zestawimy na
wykresie podobnym do wykresu liczb Wolfa, to bez trudu zauważymy
11-letnią okresowość aktywności Słońca.
Tego typu korelacje, chociaż jakościowo niekiedy
łatwo wytłumaczalne, w istocie są wynikiem bardzo złożonych mechanizmów
fizycznych. Ta złożoność powoduje, że ciągle jeszcze nie potrafimy
przewidywać najważniejszych zjawisk i skutków z zadowalającą
dokładnością.
To co przedstawiłem to tylko podstawowe dane.
Biorąc najdokładniejsze wyniki obserwacyjne w
zakresie od 3,1 do 178 lat można wyznaczyć inne cykle Słoneczne
powiązane z cyklem 11-letnim. Teoria opiera się na dudnieniach pomiędzy
sztywno rotującymi i bezwładnie oscylującymi modami g wewnątrz
Słońca. Okazuje się np., że jeśli istnieje okresowość 11,85 lat (Cole
1973) to powinna jej wtórować pulsacja o okresie 10,46 lat (u Colle'a
jest 10,56!). Zwykła różnica w tych dwóch okresach jest z kolei
odpowiedzialna za składową 178-letnią, odkrytą wcześniej przez wielu
autorów, zaś równie dobrze znany cykl 80-letni zdaje się być zaledwie
harmoniczną częstotliwością odpowiadającą tej różnicy.
Pozostają jednak wciąż nie rozwiązane problemy:
dlaczego stała słoneczna się zmienia i jak te zmiany wpływają na
produkcję plam.
Trzeba stwierdzić, że słabość teorii fizycznych
powoduje, iż przy stawianiu prognoz aktywności ich miejsce okupują
metody statystyczne. Jednak i te są bezradne wobec braku zadowalająco
obfitych i dokładnych materiałów obserwacyjnych lub gdy analizowany
proces okaże się bardziej niestacjonarny niż tego wymaga metoda. Ze
względu na obfitość materiału obserwacyjnego, najczęstszą podstawą
prognoz długoterminowych aktywności Słońca są analizy przebiegu liczby
Wolfa. Przypomnijmy, że od 1700 r. największa średnia roczna liczba
Wolfa miała wartość 190 (1957 r.). Obecnie skłonni jesteśmy zastanawiać
się nad tym, czy przypadkiem najbliższe lata nie przyniosą nowego
rekordu! Prowadząc własny dziennik i obserwacje Słońca możemy
samodzielnie dochodzić do prognoz długoterminowych, wolnozmiennych.
Wiemy już, że procesy które zachodzą na Słońcu są
przyczyną. Skutki obserwujemy w naszej atmosferze. Żeby dobrze
prognozować propagacje trzeba znać podstawy budowy atmosfery
ziemskiej.
Możemy wyróżnić kilka warstw powietrza o różnym
stopniu zjonizowania. Przyjęto podział:
-
neutrosfera
-
jonosfera
-
egzosfera (nie będzie ona omawiana ze względu na znikomy wpływ na
fale radiowe).
Neutrosfera zaczyna od powierzchni Ziemi do
wysokości około 60 km. Od powierzchni ziemi do wysokość 12 km wyróżnia
się troposferę.
Dolną warstwę atmosfery można uznać w przybliżeniu
za dielektryk bez strat.
W górnych warstwach atmosfery pod działaniem
promieni ultrafioletowych emitowanych przez Słońce, zachodzi proces
rozszczepienia atomów gazu na dodatnie jony i elektrony. Dlatego tą
część atmosfery przyjęto nazywać jonosferą. Stopień jonizacji
charakteryzuje się koncentracją elektronową, tj. ilością swobodnych
elektronów w 1 m3.
Zjonizowane powietrze zaczyna pojawiać się od
wysokości od 40 km do 60 km.
Rozróżnia się cztery warstwy jonizacyjne, które
przyjęto odpowiednio nazywać: D, E, F1 i F2.
Warstwa D znajduje się na wysokości rzędu 60-80 km.
Podstawowe warstwy zjonizowane powietrza występują powyżej 60km.
Obszar E występuje w przedziale 60 –200km
Obszar F dzielimy na dwa podzakresy:
-
F1 200 – 300 km
-
F2 300 –500 km.
Stopień jonizacji górnych warstw atmosfery pod
działaniem promieni ultrafioletowych emitowanych przez Słońce zależy od
pory dnia, roku oraz od szerokości geograficznej. Koncentracja
elektronów N w dzień jest większa niż w nocy, a latem większa niż zimą.
Warstwa F1 ujawnia się tylko latem w czasie dnia i dlatego nieznacznie
oddziałuje na proces rozchodzenia się energii elektromagnetycznej. Z
nastaniem nocy znika warstwa D, a koncentracja elektronowa w warstwie E
i F2 zmniejsza się. Gęstość jonizacji zmniejsza się wraz ze zwiększeniem
szerokości geograficznej.
Po poznaniu budowy atmosfery należy wspomnieć o
fizycznych podstawach rozchodzenia się fal elektromagnetycznych. Fala
elektromagnetyczna podlega:
-
odbiciu
-
załamaniu (refrakcja)
-
ugięciu (dyfrakcja)
-
nakładaniu (interferencja).
Wymienione zjawiska zachodzą nie tylko w kolejnych
warstwach atmosfery, ale również na powierzchnia Ziemi. W pewnym
przybliżeniu powierzchnia Ziemi może być przyjęta za idealny przewodnik
dla fal długich, średnich, pośrednich i krótkich, oraz za idealny
dielektryk dla fal ultrakrótkich (l <
10 m.). Tym samym oddziaływanie Ziemi na emisję energii można
zamiennie przedstawić działaniem lustra odbijającego energię z anteny.
Przewodność gruntu wywołuje pochłanianie i odbicie fal, co powoduje, że
obiegają one krzywiznę powierzchni ziemi.
Fale radiowe mogą rozchodzić się jako :
-
fala przyziemna (powierzchniowa)
-
fala bezpośrednia
-
fala tropesferyczna
-
fala jonesferyczna.
Fale przyziemne rozchodzą się wzdłuż Ziemi.
Nie ograniczają ich przeszkody terenowe i mogą się rozchodzić do
odległości paru tysięcy kilometrów. Zasięg praktycznie zależy tylko od
parametrów elektrycznych podłoża, częstotliwości i mocy nadajnika.
Ziemia pochłania cześć energii i dlatego w podłożu płynie prąd.
Absorbcja jest większa dla fal spolaryzowanych poziomo niż dla fal
spolaryzowanych pionowo. Dlatego powinno się używać tej drugiej
polaryzacji anten. Przypomnę, że krótkofalowcy w Polsce mogą używać
częstotliwości 136kHz, a pasmo to nabiera dużego znaczenia dla łączności
międzykontynentalnych w okresie, gdy na innych częstotliwościach kończy
się propagacja.
Fale troposferyczne – współczynnik załamania
fal elektromagnetycznych w troposferze jest znikomy. Wygodniej jest
posługiwać się współczynnikiem ugięcia, który możemy wyliczyć ze wzoru
N= (n – 1)10^6.
Refrakcja może być dodatnia lub ujemna, a w
szczególnym uśrednionym wypadku równa zero. Mówimy wtedy o dukcie.
Fala jonosferyczna - rozchodzenie fal
jonosferycznych zależy głównie od częstotliwości. Fala podlega
tłumieniu, odbiciu lub może przechodzić przez jonosferę. Fale odbite
mogą odbić się od Ziemi i ponownie skierować się ku jonosferze.
Tłumienie fali jest związane z efektem rozchodzenia się sygnałów w
jonosferze.
W powodu dużej jonizacji jonosfera posiada
właściwości ośrodka półprzewodzącego, fale rozchodzące się w
zjonizowanym ośrodku doprowadzają do ruchu drgającego znajdujące się w
jonosferze elektrony swobodne.
Elektrony zderzają się przy drganiach z neutralnymi molekułami i
przekazują im energię otrzymaną od fal radiowych, po czym następuje
reemisja.
Współczynnik pochłaniania przy reemisji określa
wzór:
b = A1 * (N
* v / f2)
Im jest większa koncentracja elektronów N i im jest
większa liczba zderzających się elektronów z neutralnymi molekułami w
ciągu jednej sekundy v, tym współczynnik pochłaniania jest większy. Ze
zwiększeniem częstotliwości f współczynnik pochłaniania zmniejsza się.
Wskaźnik załamania ośrodka jonizacyjnego:

Zależy on od koncentracji elektronów i od
częstotliwości drgań.
Im jest większa koncentracja elektronów N, tym mniejszy wskaźnik
załamania zjonizowanej warstwy F2.
Energia elektromagnetyczna promieniująca pod pewnym
kątem do horyzontu, byłaby tracona, gdyby górna część atmosfery nie była
zjonizowana.
Częstotliwość krytyczna:

Jeżeli częstotliwość drgań f jest mniejsza od
częstotliwości krytycznej, to silnie zjonizowana warstwa odbija energię
elektromagnetyczną, zachowując tym samym energię w obrębie Ziemi.
Fala bezpośrednia – rozchodzi się po linii
prostej i w związku z tym anteny muszą być w zasięgu tzw. horyzontu
radowego.
Analizując kąt krytyczny możemy zdefiniować falę
bezpośrednią.
Jeżeli częstotliwość drgań f > fkr , to fale nie
będą odbijać się od zjonizowanej warstwy atmosfery.
Fale ultrakrótkie (l<10m)
nie odbiją się od zjonizowanej warstwy atmosfery.
Propagacja fal długich – fale długie
rozchodzą się za pomocą fal powierzchniowej i troposferycznych, a odbiją
się od dolnych warstw jonosfery, nie wnikając w nią. W związku z dużym
pochłanianiem przy odbiciu od jonosfery (w dzień od warstwy D i nocą od
warstwy E) do łączności radiowej na falach długich na duże odległości
konieczne są silne nadajniki. Na falach z zakresu
l= 200 do 2000m w dzień energia
przekazywana jest głównie falami powierzchniowymi, fale troposferyczne
przy odbiciu od jonosfery doznają silnego pochłaniania. W nocy wraz ze
zmniejszeniem się koncentracji elektronowej, fala troposferyczna zmienia
swoje natężenie w miejscu odbioru.
Propagacja fal średnich – o zasięgu fal
średnich w dzień decyduje fala powierzchniowa. Fale średnie wnikające w
jonosferę podlegają absorbcji. W nocy tłumienie fal jonosferycznych
zdecydowanie maleje i zasięg się zwiększa.
Nasze Słońce potrafi nas zaskoczyć niespodziewaną
burzą . Dla krótkofalowców jest to kolejne wyzwanie do łączności. W
takich przypadkach decydującą rolę ma szybki przekaz informacji o
anomaliach na Słońcu. Dla przykładu strony pogody kosmicznej NASA są
aktualizowane co 5 minut. Są to jednak tylko dane pomiarowe z satelit.
Do prawidłowego zdiagnozowania wyników musimy zrozumieć mechanizm
powstawania zorzy polarnej oraz zdefiniować pojęcie magnetosfery.
Ziemskie pole magnetyczne wytwarza wokół naszego
globu magnetosferę, czyli strefę oddziaływania magnetycznego
(strefę, w której cząstki naładowane elektrycznie pozostają pod
dominującym wpływem pola magnetycznego Ziemi). Granica magnetosfery od
strony Słońca przebiega niezbyt daleko od Ziemi, zaledwie 64tys. km. W
kierunku przeciwnym magnetosfera nie ma tak wyraźnej granicy i jej
zasięg obejmuje wiele milionów km. Magnetosfera jest zniekształcona
przez wiatr słoneczny.
Magnetosfera obejmuje całą atmosferę ziemską, a
także przyczynia się do powstawania radiacyjnych pasów wokół Ziemi, tzw.
pasów Van Allena. Są to dwa koncentryczne pierścienie, zbudowane z
protonów, elektronów i jonów opasujące Ziemię w odległości: 3,5 do 4
tys. km pierwszy, oraz 12 do 25 tys. km drugi od równika
geomagnetycznego.
Zorza polarna powstaje w wyniku wpadania w magnetosferę cząsteczek
emitowanych przez Słońce.
Tłumaczy się to za pomocą teoretycznego modelu
równowagowego. Według tej teorii większość tych cząsteczek jest
odchylona przez zewnętrzne granice magnetosfery. Niektóre wnikają jednak
do niej przez znajdujące się po ”dziennej”- skierowanej ku Słońcu-
stronie szczeliny w pasach Van Allena. Łatwo docierają one do górnych
warstw atmosfery, wywołując równocześnie zorzę polarną północną i
południową.
Zorze polarne pojawiają się na wys. 65km, a
rozciągłość pionowa wynosi 100km. Atomy i cząsteczki (gł. tlenu i azotu)
w górnych warstwach atmosfery, wzbudzone wskutek bombardowania ich przez
plazmę, emitują promieniowanie o charakterystycznym dla nich widmie
(stąd różne barwy zorzy).
Zorze można obserwować nie tylko w okolicach
podbiegunowych, występują również w Polsce po silnych krótkotrwałych
rozbłyskach chromosferycznych na Słońcu.
Zorze nabrały istotnego znaczenia praktycznego w
latach dwudziestych naszego wieku, gdy po raz pierwszy wykorzystano
odbicie fal bezpośrednich od jonosfery w celu zwiększeniu zasięgu
komunikacji radiowej. Odbite tą drogą sygnały radiowe są często silne,
mimo niewielkiej mocy nadajnika. Szerokie grono krótkofalowców czeka na
te zjawiska latami, aby przeprowadzić łączność przez odbicie od zorzy
polarnej.
Wiele pytań dotyczących zórz polarnych do tej pory
pozostaje bez odpowiedzi. Nie wyjaśniono na przykład, dlaczego zorzy
często towarzyszy krótkotrwałe pole elektryczne w górnych warstwach
atmosfery, które indukuje prądy na powierzchni Ziemi. Prądy te zaburzają
pracę aparatury używanej do poszukiwania ropy naftowej. Silne prądy
mogą nawet uruchomić wyłączniki awaryjne, powodując przerwy w dostawie
prądu, jak to się wydarzyło w Quebec
(Kanada).
Rozumiejąc powiązanie Słońce – Ziemia możemy
prognozować propagację radiową na każdej częstotliwości. Dokładność
prognozy można zwiększyć, poznając lepiej procesy zachodzące na Słońcu.
Ostatnio dużo mówi się o teoriach konwekcji plazmy. Dokładne badania
satelitarne wskazują na trzęsienia sejsmiczne na Słońcu, podobne do
trzęsień sejsmicznych na Ziemi. Badania atmosfery ziemskiej i procesów
fizycznych wprowadzą również nowe lepsze prognozy. Słońce obserwujemy
również pod Ziemią. W Instytucie Problemów Jądrowych w Łodzi znajduje
się aparatura rejestrująca miony promieniowania kosmicznego. Ich
detektor, zwany teleskopem mionowym, znajduje się w pomieszczeniu
przykrytym trzynastometrową warstwą ziemi. Składa się z dwóch par warstw
liczników Geigera-Millera
W latach 60-tych XX wieku armia amerykańska
prowadziła badania nad sztuczną jonizacją w górnych warstwach atmosfery
za pomocą wybuchów bomb jądrowych. Zimną Wojnę mamy już za sobą, a nam
pozostaje sieć biconów , Internet i raporty od kolegów z pasma.